Strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 maja 2014

Abecelki i tajemnica Bursztynowego Domu


"Abecelki i tajemnica Bursztynowego Domu" autorstwa Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby, to ciepła, pełna humoru opowieść o perypetiach pierwszoklasistów: Franka, Olka i Doroty, klimatem przypominająca „Dzieci z Bullerbyn”, ale osadzona w polskich realiach. Dzieciaki - zwane w książce Abecelkami, bo dopiero uczą się alfabetu - mają niesamowite pomysły, ciągle toczą boje z rodzeństwem i zadręczają swoją nauczycielkę pytaniami. Narratorem jest sympatyczny, ciekawy świata Franek, który z humorem opowiada o tajemnicach małego miasteczka. Franek ma siedem lat i z niecierpliwością czeka na rozpoczęcie roku szkolnego. Marzy o szkole i o tym, że wreszcie będzie miał wakacje jak jego starsza siostra oraz o tym, że wykrzyczy się w szkole na przerwach, bo w domu rodzice mu na to nie pozwalają. Franek opowiada o tym, jak cała klasa pojechała do teatru na przedstawienie „Kopciuszek”, a Franek z Olkiem i Dorotą odkryli, że książę był fałszywy, jak pierwszego dnia wiosny topiono Marzannę i chłopcy z pierwszej klasy przebrani za Indian wstąpili na wojenną ścieżkę z Indianami z zerówki i jak przygotowywano wystąpienie z okazji Dnia Matki, a Olek zapomniał trzeciej zwrotki wiersza dla mamy...

Kontynuacją historii jest książka pt. "Abecelki i duch Bursztynowego Domu". Opowieść ukrywa tajemnicę - ducha, który podobno straszy, choć nikt go nie widział. W wolnych chwilach dzieciaki próbują rozwikłać zagadkę tajemniczego ducha, dowiadują się bowiem, że tylko one mogą uwolnić ducha od cierpień. Abecelki, to wg mnie kolejna książka, która powinna znaleźć się w kanonie szkolnych lektur. Książka została nagrodzona Nagrodą Literacką im. Kornela Makuszyńskiego, znajduje się również wśród polecanych do czytania przez Radę Literacką Fundacji „ABCXXI – Cała  Polska czyta dzieciom”
.

Malutka czarownica

Ostatnio robię się sentymentalna i zdarza mi się, że przeglądając nowości wydawnicze w księgarniach, zatrzymuję się jak urzeczona przed regałem z literaturą dziecięcą. "Malutka Czarownica", to jedna z piękniejszych, zaraz po "Dzieciach z Bullerbyn", książek mojego dzieciństwa. Pamiętam jak marzyłam o tym, żeby dostąpić zaszczytu bycia taką właśnie czarownicą. Ponoć Otfiried Preussler napisał ją z myślą o swojej córeczce, która bała się ciemności i złych czarownic. "Przecież nie ma złych czarownic" - miał powiedzieć pisarz. Można się o tym osobiście przekonać czytając tę lekturę. Malutka Czarownica mieszka ze swoim krukiem Abraksasem w zaczarowanym domku w głębi lasu i pilnie uczy się czarów. Czarownica opacznie rozumie zadania, które ma wykonać i przeżywa z tego powodu wiele śmiesznych perypetii. Jako dziecko uwielbiałam ją za jej szczerość, dobroduszność i życzliwość.

środa, 7 maja 2014

Tym razem lektura dla dzieci

Przygotowując się do zaliczenia kolejnego modułu na Uniwersytecie Mądrego Wychowania przypomniałam sobie o książeczce uwielbianej przed laty przeze mnie i mojego syna. Z lektura tą wiążą się moje miłe wspomnienia wspólnego, wieczornego czytania. Magiczny świat książek: tylko mój i mojego syna. Oboje do dzisiaj uwielbiamy ten czas dla nas, chociaż coraz rzadziej już to czynimy. 
Daniel Joris: "Artur czarodziej",Wydawnictwo Siedmioróg.
Książeczka świetnie nadaje się do samodzielnego czytania przez uczniów klas I-III. 
Opowiada o Arturze, który codziennie wciela się w inne zwierzątko: myszkę, żabkę, ptaka, kreta, królika i lisa. Pod postaciami tych zwierząt przeżywa niesamowite przygody. 
Do przeczytania tej książki zachęciłam chłopców z mojej klasy opowiadając im o moim synku, który uwielbiał słuchać o przygodach Artura. Pierwszy raz przeczytałam mu tą książkę kiedy miał 4 lata. Co roku wracamy do tej książki.

Miałam o tyle ułatwione zadanie, że mój syn był uczniem tejże klasy i w porannym kręgu opowiedział kolegom dlaczego lubi czytać o przygodach Artura:
książka ma dużo kolorowych ilustracji,
tekst jest napisany dużą czcionką (w przypadku mojego syna to jest istotne, ponieważ jest dyslektykiem),
nie zawiera zbyt dużo tekstu na stronie,
opowieści są krótkie i bardzo ciekawe.
Argumenty kolegi z klasy czasem lepiej trafiają niż argumentacja dorosłego;-)