Pierwsze chwile ze "Zdradą" były dla mnie rozczarowaniem, to nie był "mój" Paulo Coelho. Język jakby uboższy, zdania ciężkie. Odniosłam wrażenie, że pisarzowi zabrakło lekkości, którą dotąd mnie zachwycał. Z czasem było lepiej, ale ... tylko trochę lepiej. Jest to, moim zdaniem, najsłabsza książka mojego ulubieńca. Temat mógłby być ciekawy: młoda mężatka (z dziesięcioletnim stażem małżeńskim), kochana przez męża, za którego wyszła za mąż z miłości, wzorowa matka, kobieta sukcesu, dziennikarka, bogata, zadbana, piękna... Czego więcej trzeba do szczęścia? A jednak! Kobieta odczuwa niedosyt, niepokój, nie śpi po nocach, szuka przyczyny swojego stanu ducha. Jest świadoma, że w zasadzie ma wszystko i powinna być szczęśliwa, jest szczęśliwa, ale cały czas pojawia się, to ale. Czyżby depresja, albo kryzys wieku średniego? Wszystko zmienia się, kiedy spotyka swojego byłego chłopaka. Jakub jest znanym politykiem, z którym przeprowadza wywiad. Podczas spotkania budzi się w niej dawno zapomniane uczucie - pożądanie. Coelho świetnie wciela się - już nie pierwszy raz - w kobietę. Rozumie jej stan psychiczny, uczucia, emocje, niepokoje, moralne dylematy, ale też pragnienia, nawet te najbardziej perwersyjne fantazje. Kobieta szuka rozwiązania swojego problemu, udaje się do kilku psychiatrów, nie rezygnuje nawet z metod alternatywnych. Musi jednak stoczyć się, dotrzeć do samego dna, żeby docenić swoje życie. Problem depresji jest ostatnio bardzo popularny, erotyzm kwitnie w literaturze kobiecej jak stokrotki na wiosnę. Zastanawiam się, czy Coelho podąża za modą, czy to przypadek i niezbędny zabieg literacki. Nie do końca jestem przekonana. Mam mieszane uczucia. Po raz pierwszy odnoszę wrażenie, że ta książka została napisana dla pieniędzy.
sobota, 14 czerwca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Ulica Tysiąca Kwiatów
Wydaje mi się, że to jest pierwsza książka japońskiego autora, a właściwie autorki, którą przeczytałam. Gail Tsukiyama urodziła się w Filadelfii, jej ojciec był Japończykiem, a matka Chinką. Przyznaję szczerze, że mimo iż sagi rodzinne nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, tę czytałam z pełną fascynacją i żałowałam niezmiernie kiedy dobrnęłam do ostatniej strony. I nie chodziło tutaj o, skądinąd ciekawe losy bohaterów, a bardziej o orientalną kulturę i japońskie tradycje. Zauroczyły mnie szanowane, starannie przestrzegane i uwielbiane przez Japończyków rytuały. U nas taka powaga i misterium pojawiają się w obrzędach religijnych oraz obrzędach związanych ze ślubem i weselem.
Akcja powieści toczy się w latach 1939-66, głównie w Tokio. W tym krótkim czasie Japonia przeżywa wiele tragicznych chwil. Wspomnienia bohaterów sięgają jeszcze dalej, bo do 1923 roku. Dzięki autorce zgłębimy historię Japonii, odnajdziemy tu: wspomnienia o wielkim trzęsieniu ziemi w regionie Kanto w 1923 roku, wspomnienia wojny rosyjsko-japońskiej w Mukdenie, legendę o powstaniu narodu japońskiego oraz obraz II wojny światowej. Akcja toczy się niespiesznie i wciąga w magiczny sposób. Możliwe, że magia tkwi w japońskich ogrodach, kwiatach, płatkach śniegu, a może w opisach barwnych tkanina, z których szyte były kimona. Motywy kwiatowe, żurawie i pióra. Magia. Misterium. Tradycja. Godność.
Wydarzenia historyczne są tłem dla losów dwóch rodzin. Autorka wprowadza nas w świat zawodników sumo i teatralnych masek. Opisuje losy Japończyków, którzy przeżyli wojny, trzęsienia ziemi, stracili rodziny na skutek zrzucenia bomb atomowych przez Amerykanów. Dwaj bracia Kenji i Hiroshi, osieroceni, wychowywani przez dziadków dążą do spełnienia swoich marzeń. Młodszy Kenji pragnie zostać rzeźbiarzem masek teatralnych, a Hiroshi mistrzem sumo. Obaj osiągają swój cel, ale ich życie osobiste nie przebiega tak jak kariery zawodowe. Dotykają ich nieszczęścia związane z utratą najbliższych. Druga rodzina, to dwie siostry Haru i Aki wychowywane przez ojca, dziewczynki z brzemieniem ciężkim do udźwignięcia przez osoby dorosłe, a co dopiero przez dzieci. Wszyscy bohaterowie powieści przedstawiają niezwykłe osobowości. Każda posiada swój indywidualny, niepowtarzalny rys. Czytelnik zaangażowany jest w śledzenie losów bohaterów, ich słabości, tragedie, miłość, pasję i próby odnalezienia swojego miejsca w świecie, w którym zawsze przyjdzie nam coś utracić. Tragedie przeplatają się z radością, miłością, pragnieniami, oczekiwaniami, marzeniami. Książkę czyta się niespiesznie, smakując niemalże każdą stronę. Powieść jest subtelna, klimatyczna, miejscami nostalgiczna, tragiczna i wzruszająca.
Wydarzenia historyczne są tłem dla losów dwóch rodzin. Autorka wprowadza nas w świat zawodników sumo i teatralnych masek. Opisuje losy Japończyków, którzy przeżyli wojny, trzęsienia ziemi, stracili rodziny na skutek zrzucenia bomb atomowych przez Amerykanów. Dwaj bracia Kenji i Hiroshi, osieroceni, wychowywani przez dziadków dążą do spełnienia swoich marzeń. Młodszy Kenji pragnie zostać rzeźbiarzem masek teatralnych, a Hiroshi mistrzem sumo. Obaj osiągają swój cel, ale ich życie osobiste nie przebiega tak jak kariery zawodowe. Dotykają ich nieszczęścia związane z utratą najbliższych. Druga rodzina, to dwie siostry Haru i Aki wychowywane przez ojca, dziewczynki z brzemieniem ciężkim do udźwignięcia przez osoby dorosłe, a co dopiero przez dzieci. Wszyscy bohaterowie powieści przedstawiają niezwykłe osobowości. Każda posiada swój indywidualny, niepowtarzalny rys. Czytelnik zaangażowany jest w śledzenie losów bohaterów, ich słabości, tragedie, miłość, pasję i próby odnalezienia swojego miejsca w świecie, w którym zawsze przyjdzie nam coś utracić. Tragedie przeplatają się z radością, miłością, pragnieniami, oczekiwaniami, marzeniami. Książkę czyta się niespiesznie, smakując niemalże każdą stronę. Powieść jest subtelna, klimatyczna, miejscami nostalgiczna, tragiczna i wzruszająca.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Botanika duszy
"Botanika duszy", to nowa książka autorki "Jedz, módl się, kochaj". Elizabeth Gilbert długo kazała nam czekać na nową powieść, ale warto było uzbroić się w cierpliwość.
Alma Whittaker, bohaterka "Botaniki duszy", to postać ze wszech miar nietypowa, oryginalna i wybitnie inteligentna. Nie sposób dostrzec, że znacznie wyprzedza swoją epokę. Urodzona w 1800 roku w Filadelfii, bogata córka Anglika i Holenderki, od najmłodszych lat obraca się wśród dojrzałych mężczyzn, naukowców, wybitnych osobistości świata botaniki. Celem jej życia jest stała edukacja, zgłębianie wiedzy, odkrywanie, poszukiwanie odpowiedzi. Od najmłodszych lat fascynuje się botaniką, prowadzi badania i obserwacje. Dociekliwa, ambitna, wytrwała, odważna, bez zahamowań. Jej dzieciństwo pozbawione jest beztroskich zabaw, śmiechu i rówieśników. Wydaje się jednak, że Alma wcale tego nie potrzebuje.
Powieść jest magiczna, wciąga, pochłania do tego stopnia, że nie można się od niej oderwać. Autorka przeprowadza nas nie tylko przez świat nauki, ale również przez proces dojrzewania młodej kobiety. Uczestniczymy w jej przeżyciach, marzeniach, pragnieniach i rozterkach, w poszukiwaniach rozwiązania przyrodniczych zagadek oraz tajemnic ludzkiej duszy. Obserwujemy jak się zmienia, dojrzewa, jak kształtuje się jej osobowość i charakter. Podziwimy, w innym momencie potępiamy, aby za chwilę jej współczuć.
Pierwsze co przychodzi na myśl podczas lektury, to doskonałe przygotowanie merytoryczne autorki. Szczegółowo nakreślone tło epoki i znajomość świata nauki. Mimo, że początkowo trochę mnie to nudziło, z każdą stroną dałam się jednak pochłonąć i pożerałam książkę do piątej nad ranem. Z żalem odkładałam na miejsce, aby przespać się chociaż kilka godzin. Są też małe zgrzyty, możliwe, jednak, że wynikają z niedoskonałości przekładu. Miejscami pojawiają się słowa, zwroty, które moim zdaniem nie istniały na początku XIX wieku.
czwartek, 22 maja 2014
Jej wszystkie życia
Efekt motyla. Czym jest "efekt motyla" i dlaczego tak się akurat nazywa? Co motyl ma z tym wspólnego? Otóż, nazwa wzięła się z metafory dotyczącej skanu mózgu, który wygląda jak motyl. Twórcą teorii powszechnie znanej jako „efekt motyla” jest Edward Lorenz, matematyk. Jego specjalnością było zastosowywanie algorytmów matematycznych w meteorologii. Mówi się, że trzepot skrzydeł motyla może wywołać tornado. Zjawisko to opisuje tzw. teoria chaosu, która zakłada również, że każdy nasz najmniejszy ruch, a nawet myśl, może mieć ogromny wpływ na naszą przyszłość. Naukowcy starają się więc opracować wzory pozwalające przewidzieć skutki naszych decyzji.
Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak potoczyłoby się wasze życie, gdyby jakiś epizod został w nim zmieniony? Gdybyście nie spotkali danej osoby na swojej drodze, albo odwrotnie, gdybyście wsiedli przez pomyłkę do innego pociągu i spotkali osobę, która wywarłaby niesamowity pływ na wasze życie? Albo gdybyście zamiast studiować prawo, wybrali oceanografię?
Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak potoczyłoby się wasze życie, gdyby jakiś epizod został w nim zmieniony? Gdybyście nie spotkali danej osoby na swojej drodze, albo odwrotnie, gdybyście wsiedli przez pomyłkę do innego pociągu i spotkali osobę, która wywarłaby niesamowity pływ na wasze życie? Albo gdybyście zamiast studiować prawo, wybrali oceanografię?

Ursula, główna bohaterka książki pt. "Jej wszystkie życia" odnosi często wrażenie, że coś podobnego już przeżyła, uczucie De Javu, czasem jest to niepokój, lęk o siebie lub kogoś bliskiego, mgliste uczucie, że wydarzy si,ę coś złego, nieuchronnego. Bohaterka wielokrotnie przeżywa swoje życie, za każdym razem inaczej. Śmierć pojawia się w różnych momentach życiach. Pierwszy raz w dniu jej narodzin, kiedy malutka dziewczynka, umiera nie zaczerpnąwszy ani razu powietrza z czasie śnieżycy w lutym 1910 roku. A co mogło się zdarzyć, gdyby lekarz dotarł do posiadłości na czas? Jak potoczyły by się jej losy? Czytając kolejne rozdziały książki wciąż na nowo przeżywamy życie Ursuli. Czasami umiera już w dzieciństwie, innym razem przeżywa II wojnę światową w Londynie, innym razem w Niemczech. Raz jest samotną alkoholiczką, innym razem nieszczęśliwą mężatką. Czasem kobietą heroiczną, a czasem eteryczną marzycielką. Irracjonalna, niezrozumiała dla niej samej i innych zmiana decyzji, wyboru, reakcji na daną sytuację powoduje, że życie Ursuli toczy się innym torem. Raz lepszym raz gorszym. Okazuje się bowiem, że z pozoru niewielka zmiana potrafi odwrócić życie do góry nogami. Początkowo książka wybitnie mnie nudziła, wydawało mi się, że nie dobrnę do końca. Z każdą stroną, z każdym nowym spojrzeniem na życie Ursuli coraz bardziej dawałam się uwieść powieści. Podziwiałam kunszt pisarski Kate Atkinson. Fascynujące jest bowiem to, że autorka powraca do opisanych już zdarzeń, patrzy na nie z innej perspektywy, widzi je w odmiennym świetle, nanosi oprawki, odwodzi Ursulę od niebezpiecznej decyzji lub popycha w stronę destrukcji. Odnosiłam wrażenie, że pisarka jest malarzem, portrecistką, która przygląda się swojemu modelowi, patrzy na niego i wyobraża sobie życie malowanej postaci. Wizję dynamiczną, plastyczną, różnorodną. Myślę, że to świetny sposób na szlifowanie warsztatu pisarskiego.
Ostatnio podobny temat pojawił się w kilku czytanych przeze mnie książkach, między innymi we wspomnianym niedawno "Dallas`63" Stivena Kinga.
sobota, 17 maja 2014
Kobieta w lustrze
Takiego Erica-Emmanuela jeszcze nie znałam. Zawsze mnie zaskakuje, ale tym razem pobił wszelkie rekordy. Głównie grubością książki, bo to prawdziwa cegła, którą można by rozdzielić na trzy mniejsze opowieści. Trzy kobiety i trzy losy. Od samego początku wiele łączy te kobiety mimo, że dzielą je epoki. Pierwsza, szesnastowieczna - ucieka sprzed ołtarza. Rezygnuje z dobrej partii małżeńskiej na rzecz pracy, samotnego życia w kobiecej osadzie. Wrażliwa, doskonale współodczuwająca świat przyrody. Boga i Biblię rozumie po swojemu, nie poddaje się naciskom rodziny, ani kościoła. Pisze wiersze, z których wyłania się obraz kobiety wrażliwej, mistycznej, delikatnej, ale też bardzo silnej jeśli chodzi o wyrażanie swoich poglądów i opinii. Poszukuje tego co w życiu jest ważne. Druga - z pozoru szczęśliwa mężatka, bogata, rozpieszczona kobieta z początku XX wieku. Początkowa zmaga się z duchami przeszłości, próbuje zrozumieć siebie, odnaleźć radość życia, odkryć swój seksualizm i płynącą z niego satysfakcję. Zafascynowana psychoanalizą odchodzi od męża, porzuca majątek, rezygnuje z wysokiej pozycji społecznej i znajomych. Wiedzie życie kobiety wyzwolonej, niezależnej. Uczy się, szkoli, doskonali. Otwiera gabinet psychoanalizy. Pisze książkę. Trzecia - wschodząca gwiazda kina, kobieta XXI wieku, uwikłana z alkohol, narkotyki, seks z przypadkowymi mężczyznami, uzależniona od swojej agentki filmowej, a zarazem zagubiona, samotna, nieszczęśliwa. Eric-Emmanuel Schmitt zgłębia tajemnice kobiecej duszy. Pisze z wielkim znawstwem o kobietach poszukujących swojego celu w życiu, tęsknotach, obsesjach, błądzeniu. Nie ocenia ich, nie podpowiada.
Trzy przeplatające się historie, trzy kobiety, które wydają się być jedną. Ich losy, są ze sobą splecione mimo czasu, który je dzieli. Ostatnia, zatacza koło, zamyka historię i łączy wszystkie trzy ze sobą.
Moim zdaniem zabrakło w tej książce tego czym urzekał mnie zawsze Schmitt, czegoś ulotnego, błyskotliwego, zaskakującego w finale. W zasadzie od samego początku można domyślić się jak potoczą się losy trzech bohaterek. Nie było zaskoczenia, ale też nie o nie tutaj chodziło.
Trzy przeplatające się historie, trzy kobiety, które wydają się być jedną. Ich losy, są ze sobą splecione mimo czasu, który je dzieli. Ostatnia, zatacza koło, zamyka historię i łączy wszystkie trzy ze sobą.
Moim zdaniem zabrakło w tej książce tego czym urzekał mnie zawsze Schmitt, czegoś ulotnego, błyskotliwego, zaskakującego w finale. W zasadzie od samego początku można domyślić się jak potoczą się losy trzech bohaterek. Nie było zaskoczenia, ale też nie o nie tutaj chodziło.
niedziela, 11 maja 2014
Dallas`63
"Dallas`63", to moim zdaniem najlepsza książka Stephen`a Kinga. Korzystając z tajemniczego portalu, główny bohater opowieści cofa się do 1958 roku i podejmuje próbę powstrzymania zamachu na prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Ekscytująca podróż w czasie, do końca lat pięćdziesiątych i początków sześćdziesiątych kiedy to jeszcze wołowina, coca cola, piwo i inne smakołyki miały wyrazisty, niepowtarzalny smak i aromat. King doskonale oddaje klimat tamtych lat, wypełniony zapachem wypalanych w zastraszających ilościach papierosów, szaloną muzyką, litrami imbirowego piwa, jedzeniem, w którym na próżno szukać konserwantów.
Jack Epping, nauczyciel języka angielskiego jest przeciętnym mężczyzną, samotnym, porzuconym przez żonę alkoholiczkę.
Pewnego dnia otrzymuje od znajomego właściciela pobliskiego baru propozycję nie do odrzucenia. Starszy mężczyzna znajduje w swojej piwniczce portal, który przenosi go w przeszłość, a konkretnie do 1958 roku. Zafascynowany możliwościami portalu i ogarnięty misją powstrzymania wypadków w Dallas w 1963 roku, mężczyzna przekazuje swój plan i ujawnia portal Jack`owi. Jack postanawia skorzystać z okazji i odmienić wydarzania sprzed lat. Wysłany w przeszłość przez Kinga dokonuje początkowo niewielkich zmian i wraca do współczesności. To co zastaje, nie zadowala go, więc powtarza podróż w czasie, aby osiągną zamierzony cel. W wyniku efektu domina nawet niewielka ingerencja w wydarzenia powoduje zaskakujące konsekwencje. Poczucie sprawstwa, wrażenie bycia kreatorem ośmiela głównego bohatera i podejmuje on coraz to nowe wyzwania. Identyfikacja z losami poznanych ludzi, tworząca się między nimi więź powoduje, że szuka on idealnych rozwiązań. Ale czy da się doprowadzić do do ideału, czy można wszystkich uszczęśliwić tak, aby nikogo nie skrzywdzić? A co Ty byś zrobił/zrobiła, gdybyś mógł/mogła zmienić losy Ziemi?
No i jeszcze jeden wątek (jest ich całe mnóstwo) miłość Sadie i Jack`a. Miłość ponadczasowa, pozbawiona egoizmu, mądra, na dobre i na złe...
No i jeszcze jeden wątek (jest ich całe mnóstwo) miłość Sadie i Jack`a. Miłość ponadczasowa, pozbawiona egoizmu, mądra, na dobre i na złe...
Najbardziej cieszę się, że tym razem King porzucił krwawy horror na rzecz fantastyki. Ta fascynująca podróż w czasie, z zaskakującymi zwrotami akcji, to naprawdę kawał dobrej literatury. Mimo 800 stron czyta się ją błyskawicznie, połykając stronę za stroną.
Joyland
"Joyland" Stephen`a Kinga, to powieść obyczajowa, która znacznie odbiega od tego co dotychczas, może za wyjątkiem Dallas`63, napisał Autor.
Devin Jones, bohater książki zdecydował się na wakacyjną pracę na południu USA. Nie chodzi mu wyłącznie o zarobienie paru groszy, pragnie głównie zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Jego nowa praca nie ma być czymś ambitnym, ani wybitnie ciekawym, czy ekscytującym. Będzie chodzić w kostiumie zwierzaka i zabawiać dzieci. W Joyland chłopak pracuje z pełnym oddaniem. Po jakimś czasie dowiaduje się, że w parku popełniono przed laty morderstwo, a zagadka nie została nigdy wyjaśniona. Krążą jednak wieści, że w lunaparku straszy. Jakże mogłoby być inaczej? Tym bardziej, że w wesołym miasteczku pracuje również ekscentryczna jasnowidzka. Atmosfera parku wciąga Devina tak bardzo, że postanawia w nim popracować dłużej. Niewyjaśnione okoliczności morderstwa, zabójca, który nigdy nie został złapany, tajemnicze zdarzenia, podejrzane zachowanie pracowników... Nie można nie poddać się temu klimatowi. Pomyli się jednak ten, kto sądzi, że ma do czynienia z kryminałem. Książka jest świetną powieścią obyczajową z odrobiną grozy, niespodziewanych zwrotów akcji. Dla starszych czytelników będzie to interesujący powrót do lat 70-tych ubiegłego wieku, a dla młodych fascynujący opis zupełnie innej epoki. Książki Stephen`a Kinga można albo pokochać, albo nienawidzić, ale na pewno nie można przejść obok nich obojętnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






