Strona główna

piątek, 9 maja 2014

Zaklinacz czasu

Kim może być Zaklinacz Czasu? Czym się zajmuje? Więzi czas w butelce jak baśniowego Dżina? Przeklina czas, zaklina, wyklina, zatrzymuje, obraca nim, wykręca przestrzeń czasową, zaczarowuje najlepsze chwile naszego życia jak obraz w śnieżnej kuli? Czas biegnie, goni, gna, ucieka nie da się go zatrzymać. Taki zaklinacz każdemu z nas by się przydał, bo próbujemy w coraz przemyślniejszy sposób oszukać czas. Czasami oszukujemy go kłamiąc na temat naszego wieku. Jak jesteśmy zbyt młodzi, dodajemy sobie lat, jak zbyt dojrzali, chętnie ujmujemy sobie lat. Czas możemy też oszukiwać gimnastykując ciało i zachowując na dłużej jego siłę i sprężystość. Czasami oszukujemy czas ubiorem, innym razem kosmetykami, a ci najbardziej zdesperowani operacjami plastycznymi lub zachowanie nieadekwatnym do wieku. Czy w ogóle da się oszukać czas? I czy jest coś takiego jak "nieadekwatne do wieku"?
Czy potrzebujemy odmierzaczy czasu? Jak one wpływają na nasze życie, codzienne funkcjonowanie? Jak czulibyśmy się gdyby nie trzeba było żyć zgodnie z rytmem czasu, zegarów, kalendarzy? Temu odmierzaniu czasu towarzyszy nam lęk. Lęk przed tym, że nie zdążymy, że zabraknie nam czasu. Na co? Chociażby na przeczytanie wszystkich książek, które chcielibyśmy przeczytać, albo na zobaczenie wymarzonych miejsc na Ziemi, na nauczenie się chińskiego, na zdobycie głównej nagrody w konkursie tańca...

"Zaklinacz czasu" opowiada trzy historie i łączy ze sobą osoby, które właściwie nie mają ze sobą wiele wspólnego. Pierwszą z nich jest Dor, żyjący w czasach mitycznej wieży Babel - pierwszy człowiek, który zaczął mierzyć czas i liczyć chwile. Pokutował w jaskinie tysiące lat, aż spotkały się ze sobą stalaktyty i stalagmity. Pokutował za to, że chciał rządzić czasem. Dwoje pozostałych bohaterów to Sarah - współczesna samotna nastolatka przeżywająca miłosne rozterki i Victor - bogaty biznesmen, próbujący kupić dla siebie lepszy czas. Sarah i Victor nigdy by się nie spotkali, bo różni ich niemal wszystko. Połączył ich Dor, zwany już teraz Ojcem Czasem. Ojciec Czas musi wypełnić powierzoną mu przez Boga misję. Musi uświadomić tym dwojgu jakie skutki będą miały ich próby przechytrzenia losu. Ich walka z czasem, której nie mogą wygrać.
Zosia - moja znajoma, wielbicielka dobrej literatury, przypomniała mi kilka dni temu o tej książce, dlatego do niej wracam. Czytałam ją całkiem niedawno, bo może miesiąc lub dwa temu. W zasadzie, to dzięki tej książce sięgnęłam po kolejną, czyli po "Człowieka, którego prześladował czas". Te nieporadne refleksje na temat książki są właśnie dla niej. Magicznego czasu spędzonego na lekturze Zosiu! I Gabrysiu, dla Ciebie. Twoje słowa dodały mi dzisiaj otuchy. Cieszę się, że ktoś czyta to co ja piszę, czym się dzielę. Miło jest czuć dobrą energię wokół siebie. To uspakaja, wycisza, relaksuje, dodaje sił, czasem uskrzydla.
Czy "Zaklinacz czasu" może stać się książką, która zmieni nasze życie? Tego nie wiem, każdy musi to ocenić sam.
Koniecznie muszę przeczytać "Pięć osób, które spotkamy w niebie" tego samego autora. Tytuł brzmi wielce obiecująco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz